Kobieta miała być piękna, ale skromna, inteligentna, nie arogancka, zaradna, choć niewinna, delikatny, acz mocny fundament rodziny. Teraz wymaga się od nas byśmy były najlepsze. W pracy silne, lepsze od mężczyzn, inteligentniejsze, bardziej przebojowe i jednocześnie kobieco subtelne. Mamy być najlepiej wykształcone. Silne, samodzielne, zaradne. Świetne matki, żony, kochanki, pracownice, studentki, uczennice, córki... Mamy być tym samym ideałem, ale... bez naszego ciężkiego płaszcza. Zamieniłyśmy go na krótką sukienkę.Chętnie wskoczyłyśmy w naszą małą czarną - krótką, seksowną sukienkę. Nie zastanawiałyśmy się czy to coś zmieni. Wyglądałyśmy świetnie - tylko to się liczyło. Niestety wciąż tylko to się liczy. Mamy wyglądać idealnie. Te z nas, które wyglądają najwyżej nienagannie nazywane są przeciętnymi, prostymi dziewczynami. Te o stronniczym wyglądzie zostały naznaczone jako kurtyzany 21 wieku. Nie mówię o wyglądzie zewnętrznym, a o całokształcie postrzegania nas przez świat.
Nie wiem jak was, ale mnie obciera moja kreacja. Marzę o dniach kiedy mogę rozpiąć mój zacinający się zamek błyskawiczny i przebrać się w mój staromodny, przyciężkawy płaszcz tajemnicy. Nie jestem wtedy ideałem. Jestem prostą, niewinną, tajemniczą istotą. Sama kieruje swoim życiem wbrew konturom i normom. Mogę popełniać błędy i tłumaczyć się swą naiwnością. Jestem tajemnicza i seksowna. Proste wyrafinowanie, a spojrzenia z oceniających zmieniają się w zauroczone.Wiecie co? Mój płaszcz wcale nie jest cięższy niż moja niewygodna, acz seksowna sukienka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz