środa, 1 grudnia 2010

Kobietą być... O płci pięknej artyści pisali wiersze, malowali obrazy śpiewali piosenki. Byłyśmy uwielbiane, spowite woalką tajemnicy i nadziei  na pełniejsze życie. Cała ta piękna szata miała swoją wagę, której nie miałyśmy już siły nosić. Buntowałyśmy się - emancypacja, feministki. Zyskałyśmy wiele: prawo głosu, możliwość nauki, zdolność do pracy, wolność erotyczną - mówimy, że własne niezależne życie. A może... może coś straciłyśmy? Co z tajemniczością? Byłyśmy aniołami, boginiami, tematem marzeń. Teraz jesteśmy diablicami, ludźmi, tematem sporów.
Kobieta miała być piękna, ale skromna, inteligentna, nie arogancka, zaradna, choć niewinna, delikatny, acz mocny fundament rodziny. Teraz wymaga się od nas byśmy były najlepsze. W pracy silne, lepsze od mężczyzn, inteligentniejsze, bardziej przebojowe i jednocześnie kobieco subtelne. Mamy być najlepiej wykształcone. Silne, samodzielne, zaradne. Świetne matki, żony, kochanki, pracownice, studentki, uczennice, córki... Mamy być tym samym ideałem, ale... bez naszego ciężkiego płaszcza. Zamieniłyśmy go na krótką sukienkę.
Chętnie wskoczyłyśmy w naszą małą czarną - krótką, seksowną sukienkę. Nie zastanawiałyśmy się czy to coś zmieni. Wyglądałyśmy świetnie - tylko to się liczyło. Niestety wciąż tylko to się liczy. Mamy wyglądać idealnie. Te z nas, które wyglądają najwyżej nienagannie nazywane są przeciętnymi, prostymi dziewczynami. Te o stronniczym wyglądzie zostały naznaczone jako kurtyzany 21 wieku. Nie mówię o wyglądzie zewnętrznym, a o całokształcie postrzegania nas przez świat.
Ta nasza wspaniała sukienka, ma swoje wady. Jest bardzo obcisła - nie ma w niej miejsca na pomyłki, ekstrawagancję. Nie zmieści się w niej kilka dodatkowych kilko - to lenistwo. Ciężko w niej o ciążowy brzuszek - trzeba ją zdjąć i przez 9 miesięcy chodzić nago, narażając się na ocenę innych. Kontrowersyjna jest jej długość. Gdy jest za krótka, jesteśmy wyzwolone, przebojowe, żądne nowych wrażeń, mówi się, że jesteśmy "łatwe". Za długa, pełna prostych pragnień, domu, rodziny, odpoczynku, skore do kompromisu, jesteśmy staroświeckie. Dekolt też ma znaczenie. Za głęboki, pełen nocnych podbojów, przypadkowych miłostek, krótkich zauroczeń, przelotnych przyjaźni, postrzegany jest jako wulgarny. Zakończona golfem zaś, tym przytrzymywanym przez skromność, proste upodobania, brak wyrafinowanych marzeń, może znaczyć, że  jesteśmy zbyt pospolite.
Nie wiem jak was, ale mnie obciera moja kreacja. Marzę o dniach kiedy mogę rozpiąć mój zacinający się zamek błyskawiczny i przebrać się w mój staromodny, przyciężkawy płaszcz tajemnicy. Nie jestem wtedy ideałem. Jestem prostą, niewinną, tajemniczą istotą. Sama kieruje swoim życiem wbrew konturom i normom. Mogę popełniać błędy i tłumaczyć się swą naiwnością. Jestem tajemnicza i seksowna. Proste wyrafinowanie, a spojrzenia z oceniających zmieniają się w zauroczone.


Wiecie co? Mój płaszcz wcale nie jest cięższy niż moja niewygodna, acz seksowna sukienka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz